Złota era (sądowej) cyfryzacji

Nieszczególnie ostatnio byłem w stanie znaleźć sobie temat, który mógłbym poroztrząsać na forum publicznym, ale oto wreszcie z pomocą przyszedł mi (jak nierzadko) ustawodawca, ale jednakże trochę również autor tej oto publikacji zamieszczonej w Rzeczpospolitej, w której przedstawione zostały nam wady i zalety nieuchronnie nadciągającego elektronicznego protokołu rozprawy. Znaczy się same zalety, bo wad podobno nie stwierdzono.

Autor wspomnianej powyżej publikacji zdaje się stać na stanowisku, że e-protokoły (jak wszystko teraz, protokoły też będą „e-„) to samo dobrodziejstwo, które zagwarantuje stronom arcyważne i absolutnie fundamentalne prawo do jawnego procesu. A dlaczego? Ano dlatego, że teraz już nic się przed stronami nie ukryje. Przykładowo zatem kiedy sędzia stuknie młotkiem uciszaczem za głośno, albo będzie wobec strony grzeczny inaczej albo kiedy pełnomocnik strony będzie wygłaszał przydługą i niezbyt interesującą mowę – wszystko to, niczym oku wielkiego brata, nie umknie uwadze e-protokołu.

Do tego, autor publikacji stwierdza, że „Nagranie rozprawy z wykorzystaniem adnotacji urzędowych tworzonych przez protokolanta pod nadzorem sędziego oraz z wykorzystaniem prywatnych elektronicznych notatek zapisywanych na komputerze przez sędziego powoduje łatwość wyszukania na nagraniu najważniejszych fragmentów rozprawy i zapoznania się z nimi w czasie przygotowania wyroku, pisania uzasadnienia lub rozpoznania apelacji i zażalenia przez sąd II instancji.”. I to, w zasadzie miałoby, jak rozumiem, stanowić wystarczający argument dla uznania,że e-protokoły mają same zalety.

Ja jednak mam tutaj pewne wątpliwości. Po pierwsze – to, że plik zawierający nagranie będzie posiadał znaczniki, pozwalające na „skakanie” pomiędzy poszczególnymi świadkami, czy etapami rozprawy, to dla mnie nie tyle zaleta, co wręcz oczywista konieczność. Nie wiem doprawdy, jak ustawodawca wyobrażałby sobie egzystencję e-protokołu bez takich znaczników. Po drugie – te „prywatne notatki sędziego”, być może coś pomijam, ale nie widzę w przepisach jakiejkolwiek podstawy prawnej dla ich prowadzenia. Poza tym, jak słusznie autor zauważa są to notatki sędziego, które mają pomóc jemu. I tylko jemu. Ale chciałbym nieśmiało zauważyć, że oprócz sądu w postępowaniu biorą udział również strony. A czasami także ich pełnomocnicy. I ci pełnomocnicy piszą pisma, czasami apelacje lub zażalenia. A to wszystko, podobno w interesie strony. Teraz pełnomocnicy będą mieli oczywiście znacznie łatwiej, szybciej i przyjemniej. Zamiast zamówić kserokopię protokołu rozprawy a na rozprawie poświęcić się kwestiom merytorycznym, będą sami ćwiczyli szybkopisanie i notowali to co mówi strona/świadek, tylko po to żeby oszczędzić sobie organizowania w kancelarii kilkugodzinnego odsłuchowiska.

Dalej mamy też kilka słów o ustnym uzasadnianiu orzeczeń. No to już chyba jednak przesada. Wiadomo, że sędziowie (przynajmniej niektórzy) ucieszą się, że nie będą musieli tworzyć wielostronicowych elaboratów. I nie ma co się im dziwić. Z drugiej jednak strony, ja jednak nie wyobrażam sobie zaskarżenia orzeczenia bez możliwości zapoznania się z pisemnym uzasadnieniem. No może nie do końca, bo są takie proste sprawy gdzie rozstrzygnięcie opiera się na przesądzeniu jednej dosłownie kwestii. Wówczas możemy apelować nawet bez składania wniosku o uzasadnienie (ale zaraz zaraz, wówczas też sąd nie będzie go pisał). Ale ile jest takich spraw? Dużo? Mało? Nie wiadomo. To wszystko zależy. I w tym miejscu należałoby wytknąć autorowi – który kładzie tak duży nacisk na interes stron postępowania, że ten interes właśnie teraz, jak nigdy wcześniej będzie zagrożony, bo w żadnym wypadku ustne, skrótowe uzasadnienie nie zastąpi tego pisemnego, którego z resztą nie trzeba przygotowywać na szybko w dniu ogłoszenia orzeczenia.

Podsumowując, ja osobiście, w instytucji e-protokołu widzę wyłącznie propagandową zagrywkę i przysłowiowe wciskanie kitu, dzięki czemu decydenci będą mogli chwalić się tym, że teraz oto wszystko ruszy z kopyta i popędzi o tę mityczną „jedną trzecią” szybciej. I nic więcej. Bo gdyby komukolwiek zależało na sprawności postępowania oraz interesie stron (przez pryzmat jawności postępowania), to wszystko zostałoby po staremu, a jedynie dodatkowo rozprawy byłyby nagrywane, tak aby, w razie złożenia wniosku o sprostowanie protokołu, sytuacja była jasna. A zamiast tego prostego rozwiązania mamy – jak nie pierwszy raz – całą stertę pieniędzy wyrzuconą w błoto.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 5 to “Złota era (sądowej) cyfryzacji”

  1. Agnieszka Swaczyna (@swaczynaa) Says:

    Jest jeszcze jeden argument „na korzyść” ustnego uzasadnienia. Nie będzie sprzeczności między uzasadnieniem ustnym i pisemnym (a zdarza się). Mówiąc poważnie nikt, z kim rozmawiałam o e-protokole nie wyobraża sobie zapoznawania się z jego treścią. Nikt jeszcze nie wspomniał o wstąpieniu do sprawy w trakcie postępowania. Można powiedzieć, że nie ma co litować się nad adwokatami, ale przecież zdarza się zmiana sędziego w trakcie postępowania. Tylko współczuć. Podobno sędziowie będą się starali rozpoznawać sprawę na jednej rozprawie. Niestety nie zawsze się tak da. Możemy ustawodawcy tylko podziękować za uatrakcyjnienie naszego życia. To co można było przeczytać w 20 minut będziemy odsłuchiwać przez 2 godziny. Jestem zwolenniczką postępu, ale warto przy wprowadzaniu nowinek technicznych pomyśleć o konsekwencjach. Pisałam o adwokatach, ale przecież strony często występują same. Czy im będzie łatwiej?

    • Paweł Sikora Says:

      O, to bardzo słuszna uwaga – co ze stronami, które nie mają pełnomocników, jak również – idąc dalej – nie posiadającymi komputera zdolnego odtwarzać pliki dźwiękowe lub na którym nie będzie możliwe uruchomienie programu odtwarzającego te pliki. Nikt nie pomyślał np. o ludziach starszych lub o tych, którzy niekoniecznie sporą część dnia spędzają przy komputerze. A to wciąż nie jest taka rzadka sprawa, w końcu Polska liderem w dziedzinie informatyzacji społeczeństwa nie jest. Ale co tam, będzie jawny proces, dzięki czemu, jak zapewnia nas „sędzia-tester” podstawowe prawa jednostki zostaną zagwarantowane. A to, że dzięki wspaniałej reformie, ta jednostka będzie miała dodatkowe trudności w dochodzeniu swoich istotnych (czytaj co do zasady majątkowych) interesów się nie liczy. Ważne żeby było o 1/3 szybciej.

  2. Filip Fedorowicz Says:

    Panie Mecenasie,
    podpisuje się oboma rękoma. Niemniej drobna uwaga co do braku obowiązku sporządzenia uzasadnienia orzeczenia w przypadku braku wniosku strony skarżącej: czy jest chory pomysł zmiany art. 328 par 1 k.p.c.?
    serdecznie pozdrawiam!

  3. Gosia Says:

    Pana artykuły są niezwykle ciekawe! Jestem stałą czytelniczką.

  4. Adam Baszkowski Says:

    Świetny artykuł, jestem stałym czytelnikiem, Pana artykuły dają do myślenia. Pozdrawiam i tak dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: