Sądowe prawo pocztowe

W piątkowym (tj. z 05.11) wydaniu Rz-online znalazła się krótka publikacja na temat tego, jak brak adresu pozwanego, może powodowi utrudnić życie.

Przyznam, że po części nie podzielam poglądu autora co do tego, że obecny stan prawny stanowi jakieś szczególne utrudnienie dla uczestników postępowania sądowego, jednakże z drugiej strony coś jest na rzeczy.

Wskazano tam, że niektórzy nie mając wiedzy na temat adresu pozwanego uciekają się do „sztuczek procesowych”, polegających na podawaniu w pozwie jakiegokolwiek adresu. Autor notki prasowej pisze, że to dlatego, że ” liczą na to, że pozwany sam się zgłosi do sądu, albo, że z czasem zdobędą adres”.

Otóż, wyjaśnić należy, przyczyna stosowania tejże sztuczki jest nieco inna, niż wskazana powyżej. Wynika to przede wszystkim z tego, że wskazanie adresu strony pozwanej jest wymogiem formalnym, który należy wypełnić składając w sądzie pismo wszczynające postępowanie. Jeżeli zatem tego nie zrobimy to sąd wezwie nas do uzupełnienia braków w terminie siedmiu dni, pod rygorem zwrotu. I właśnie tutaj leży istota problemu, a nie w tym, że jakiś tam urząd nie chce podać adresu (bo to, że na żądanie sądu musi jest oczywiste i każda inna praktyka to raczej lokalny zwyczaj). Jeżeli bowiem mamy tylko siedem dni na podanie adresu pozwanego, to raczej marna jest szansa, że w tym terminie uda nam się ustalić adres pozwanego. Pół biedy jeżeli udajemy się do gminnej ewidencji ludności – tutaj czas oczekiwania może być krótszy. Gorzej jeżeli wnioskujemy do tak zwanego CBA (nie mylić z tym CBA), czyli departamentu MSWiA, zwanego kiedyś Centralne Biuro Adresowe (kiedyś, bo teraz już nie). Tam na wskazanie adresu poczekamy kilka miesięcy, a nawet pół roku. I to jeszcze przy założeniu, że mamy jakiekolwiek dane identyfikujące naszego pozwanego (np. numer PESEL).

I teraz jeżeli powód, a już w szczególności taki, który składa pozew na dwa dni przed przedawnieniem, ma wybierać pomiędzy niewinnym grzeszkiem w postaci zmyślenia adresu, a przyznaniem się, że nie wie – i tym samym narazi się na zwrot pozwu, to de facto wyboru nie ma. Bo jeżeli poda fikcyjny adres, to sąd najpierw podejmie próbę doręczenia pisma na wskazany adres, a dopiero potem wezwie powoda do wskazania adresu pozwanego pod rygorem zawieszenia postępowania (art. 177§1 pkt 6 KPC). Czyli sytuacja diametralnie inna od zwrotu pozwu, z którym wiąże się m. in. taki skutek, że nie następuje przerwanie biegu przedawnienia.

Co więcej, powód mając jak najlepsze intencje i chcąc uzyskać adres pozwanego może – w przeciwieństwie do wezwania w trybie art. 130 KPC (czyli uzupełniania braku formalnego pozwu) gdzie mamy do czynienia z terminem ustawowym, wnioskować o przedłużenie przez sąd terminu sądowego do podania adresu pozwanego.
Opóźnienie Urzędu Gminy lub MSWiA w podaniu adresu, będzie stanowiło wystarczające uzasadnienie wniosku o przedłużenie terminu.

Jak widać, zmyślenie adresu pozwanego daje powodowi więcej korzyści niż postępowanie w pełnej zgodności z przepisami KPC, co właśnie powinno dawać asumpt do zastanowienia się nad tym czy taki stan prawny, który premiuje stosowanie przez strony (najczęściej obawiające się o przedawnienie roszczenia) „pozanormatywnych” chwytów powinien być utrzymywany.

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 6 to “Sądowe prawo pocztowe”

  1. Liwiusz Says:

    Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo – jak listonosz przy próbie doręczenia na zmyślony adres zostawi awizo, wówczas nakaz zapłaty się uprawomocni. Sam nawet miałem taką sytuację, gdzie rzekomo awizowany był list pod adresem, który nie istnieje (nie było takiego numeru ulicy) – na szczęście taki adres podał mi sam pozwany, więc czuje się rozgrzeszony🙂

  2. pawel.sikora Says:

    Bardzo słuszna uwaga – ja również miałem taki przypadek i to nawet w rodzinie. Po zbadaniu akt w sądzie okazało się, że powód podał adres całkowicie nieaktualny (a który widniał na umowie podpisanej kilkanaście lat temu) i oczywiście nie miał oporów przed wskazaniem go sądowi. Sąd pozew wysłał, listonosz doręczył, ale zamiast napisać adresat nieznany, podał adresat nieobecny.

    Wiadomo, że to sytuacja, która pozwala na wznowienie postępowania, ale po co mnożyć postępowania ponad potrzebę, skoro i tak sądy narzekają na zbyt duży wpływ.

  3. medyczneprawo Says:

    Właśnie sama borykam się z tym problemem.
    Znam tylko imię, nazwisko pozwanego i miasto, w którym mieszka. Znam też dokładny adres miejsca pracy. I zastanawiam się, czy sąd ten adres „kupi”.
    W innej sprawie CBA ostatnio poprosiło (po 10 miesiącach czekania), żebym podać im nr PESEL, bo Iksińskich mają w bazie na pęczki. Gdybyśmy znali, byśmy podali…..
    Chyba wyrok Nowiński vs. Polska nie skłoni prędko ustawodawcy do nowelizacji tego nieszczęsnego przepisu😦

  4. Liwiusz Says:

    Czy przejdzie miejsce pracy? Co prawda kpc mówi o wskazaniu adresu zamieszkania pozwanego, ale moim zdaniem powinien przejść też adres zakładu pracy. SR dla Warszawy-Pragi (chyba Północ) kiedyś odmówił mi ustanowienia kuratora dla doręczeń właśnie w sytuacji, kiedy nie znałem adresu zamieszkania, tylko adres zakładu pracy -> sędzia napisał w uzasadnieniu, że skoro znane jest miejsce pracy, to taki adres można podać w piśmie (akurat dotyczyło to wniosku egzekucyjnego).

  5. bartoszgrykowski Says:

    W zasadzie tu tkwi podstawowy problem – z jednej strony sądy potrafią uznać za doręczony pozew na adres z sufitu. Jest to tym groźniejsze, że mam wrażenie, że w ostatnim czasie działanie poczty pogarsza się regularnie – w zasadzie od lat nie widziałem listonosza, który przyszedłby z listem poleconym do prywatnego mieszkania, ogranicza się do wrzucenia awiza do skrzynki i o takich fanaberiach, jak choćby spytanie, czy ktoś taki mieszka pod tym adresem, można zapomnieć.

    (Co więcej – żeby sytuacja była jeszcze bardziej absurdalna, regularnie otrzymuję do domu awizo na człowieka, który nigdy pod tym adresem nie mieszkał. Udało mi się na poczcie dowiedzieć, że to z sądu. Ale mimo moich najlepszych chęci nie jestem w stanie oświadczyć, że ta nieszczęsna osoba u mnie nie mieszka – bo listonosz nie przychodzi, a na poczcie nikogo nie interesują moje oświadczenia w tym zakresie).

    Z drugiej strony – wskazanie adresu miejsca pracy skutkuje zwrotem pozwu (i słusznie, zgodnie z prawem), mimo że adres wynika z dokumentów, jest oczywisty. W takich samych okolicznościach przy „chamskim” podaniu adresu pracy, jako zamieszkania pozew przechodzi…

    A kiedy zniknie obowiązek meldunkowy i nawet w tej nielicznej grupie spraw, gdzie udaje się wyszarpać adres z dawnego CBA stanie się to niemożliwe?
    Jeszcze w sprawach, w których mamy do czynienia z podmiotem wpisanym do rejestru nie ma problemu, ale w całej gamie sporów z osobami prywatnymi obecne rozwiązania prowadzą do patologii.

  6. cień_człowieka Says:

    w ogóle o co chodzi z tym 177 KPC?

    jak może nastąpić taka sytuacja jak w ww. artykule, gdzie np. powód nie poda SWOJEGO adresu, i sąd nie wezwie do uzupełnienia, tylko nada bieg, a potem się zorientuje i wezwie pod rygorem zawieszenia?

    wyrażnie pisze w kpc: na skutek BRAKU lub wskazania złego adresu powoda – czyli możliwe jest nadanie biegu w sprawie mimo żę sąd nie zna adresu powoda ??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: