Magia zbiorowego pozywania

Zapewne wszyscy zainteresowanie wiedzą już, że w dniu 19 lipca 2010 roku weszła w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Ciężko było nie powziąć tej wiadomości, skoro wszystkie możliwe media odtrąbiły ten sukces polskiej legislacji. Zdążono nawet rozdać nagrody z tej okazji.

W związku z koniecznością praktycznego skorzystania z możliwości jakie otworzyła przed nami rzeczona ustawa, zmuszony byłem do bliższego z nią zapoznania, w wyniku czego mam kilka (krytycznych) przemyśleń.

1. Ujednolicenie roszczeń (art. 2 ust. 1)
Wszyscy wiemy, że podstawowym warunkiem dopuszczalności postępowania grupowego jest udział min. 10 osób (art. 1), które dochodzą roszczeń jednego rodzaju, opartych na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej. Nadto, ustawa wymaga aby wysokość roszczenia każdego członka grupy została ujednolicona przy uwzględnieniu wspólnych okoliczności sprawy (art. 2 ust. 1).

O ile znaczenie „ujednolicenia roszczeń” jest jasne (ujednolicenie kwotowe), to nie zostało już w żaden sposób wyjaśnione o co chodzi ze tymi „wspólnymi okolicznościami sprawy”. Zagadnienie to jest w mojej ocenie dosyć istotne, albowiem tak na prawdę bez wyjaśnienia znaczenia tego sformułowania nie wiadomo jak przygotować pozew zbiorowy. Jeżeli bowiem mielibyśmy taki pozew sporządzić dla 10 osób, które godzą się na ujednolicenie roszczeń do kwoty np. 100.000 zł, to czy to wystarczy? Czy nie trzeba tutaj czegoś więcej niż to, że roszczenie każdego z członków grupy, wynikającej z tej samej lub takiej samej podstawy faktycznej, a do tego w takiej samej wysokości? Patrząc na ustawę powiemy – tak! Potrzeba czegoś więcej. A wtedy zaczynają się schody…Najlepiej zobrazuje to przykład:

W zakładzie produkcji sztucznych ogni eksplodował magazyn przez co zniszczeniu uległy pobliskie zabudowania. Poszkodowani, w liczbie 15 chcą wystąpić z pozwem zbiorowym przeciwko spółce, która prowadziła ten zakład. Wszyscy członkowie grupy doznali szkód majątkowych – np. spalone samochody, domy etc. Ich roszczenia zostały ujednolicone kwotowo w 4 podgrupach – 100.000 zł, 200.000 zł, 50.000 zł i 20.000 zł.
Pytanie: czy wystarczy ujednolicenie kwotowe w ramach podgrup, czy też musi ono uwzględniać również inne „wspólne okoliczności sprawy” – a to na przykład poprzez wskazanie przedmiotu szkody, np. osoby, którym spłonął samochód, rower albo dom?

W mojej ocenie takie wykładanie art. 2 ust. 1 ustawy to absurd, albowiem wówczas szansa ujednolicenia roszczeń członków grupy/podgrup, a tym samym użyteczność ustawy zmniejszają się drastycznie. Trudne bowiem może w praktyce okazać się „dopasowanie” na potrzeby pozwu osób, które nie tylko mają roszczenia takiej samej wysokości, ale dochodzą naprawienia takiej samej szkody. Poza tym można zapytać, jak daleko ma sięgać ta wspólność okoliczności? Nie problemy jeżeli na osiedlu zaparkowano same np. Mercedesy Ale jeżeli spaliły się rzeczone Mercedesy i pojazdy innych marek, to jeszcze, czy już nie?

Ale być może o to chodziło ustawodawcy… Można zatem mieć nadzieję, że praktyka zinterpretuje art. 2 ust. 1 w taki sposób, że wystarczające będzie ujednolicenie wyłącznie w zakresie kwoty dochodzonego roszczenia, a wymóg „wspólnych okoliczności” będzie odnosił się wyłącznie do sposobu tego kwotowego ujednolicenia.

2. Ujednolicenie roszczeń a ustalenie odpowiedzialności co do zasady
Ustawa daje możliwość ograniczenia żądania pozwu do ustalenia odpowiedzialności pozwanego. Oznacza to mniej więcej tyle, w razie uwzględnienia pozwu wiadomo będzie, że pozwany jest odpowiedzialny za szkodę, a jedynie jej wysokość zostanie ustalona w odrębnym postępowaniu.

Skoro tak, to nie jest wówczas jasne dlaczego należy w takim wypadku stosować przepisy ustawy o ujednolicaniu roszczeń, skoro istotą powództwa o ustalenie odpowiedzialności jest brak oszacowania szkody na chwilę wnoszenia pozwu. Można powiedzieć, że to oczywiste i, że wówczas nie trzeba dokonywać ujednolicenia roszczeń, jednakże ustawa nie daje w tym zakresie żadnych wskazówek, a skoro tak to praktyka póki co jest jednoznaczna – tj. mamy do czynienia z brakiem formalnym pozwu, którzy trzeba uzupełnić, aby postępowanie mogło dalej się toczyć.

Problem powyższy może wydawać się jedynie teoretyczny jeżeli stwierdzimy, że ujednolicenie wysokości roszczenia w pozwie grupowym o ustalenie odpowiedzialności pozwanego, nie będzie stanowił kwotowego ograniczenia dla dochodzenia następnie naprawienia szkody, za którą odpowiedzialność zostanie ustalona. Ja osobiście (również zważywszy na brzmienie przepisów tej ustawy) mam co do tego poważne wątpliwości…

Tyle na początek. W jednym z następnych postów, pozwolę sobie jeszcze ponarzekać na tę ustawę. A niestety – jest na co.

Dodam jeszcze, że po dokładniejszym zapoznaniu się z tą ustawą, naszła mnie taka refleksja, że może prościej byłoby po prostu nieznacznie zmodyfikować przepisy KPC o współuczestnictwie formalnym (również w zakresie kosztów), a wyszłoby podobnie (przy znacznie mniejszym zamieszaniu medialnym), a może nawet lepiej…

Udostępnij:

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź to “Magia zbiorowego pozywania”

  1. Jeszcze o ujednolicaniu roszczeń w pozwach zbiorowych « blog o prawie Says:

    […] blog o prawie przemyślenia aplikanta adwokackiego « Magia zbiorowego pozywania […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: